Sztuczna inteligencja od lat dominuje w nagłówkach technologicznych, a Google, OpenAI i Microsoft przeznaczają miliardy na rozwój. Jednak wyniki są nierówne: odpowiedzi AI Google'a bywają skrajnie niedokładne, obrazy generowane przez AI roi się od błędów, a chatboty wciąż brzmią robotycznie. Ale jeden człowiek przewidział ten wzrost dziesiątki lat temu.
The Guardian przeprowadził wywiad z Rayem Kurzweilem, futurystą, głównym badaczem Google'a i wizjonerem AI. Kurzweil jest najbardziej znany ze swojej książki z 2005 roku Nadchodzi osobliwość, w której przewidział AI na poziomie ludzkim do 2029 roku i połączenie ludzkiej świadomości z AI około 2045 roku. Jego nowa książka, Osobliwość jest bliżej, podwaja te prognozy.
Kurzweil podtrzymuje swoją oś czasu. „2029 pozostaje dokładne zarówno dla inteligencji na poziomie ludzkim, jak i ogólnej sztucznej inteligencji” – powiedział The Guardian. Przyznaje, że AI może potrzebować kilku dodatkowych lat, aby przewyższyć najlepszych ludzi w pisaniu scenariuszy nagrodzonych Oscarem czy generowaniu głębokich filozoficznych spostrzeżeń, ale „ostatecznie to zrobi”.
Prawdziwy szok przychodzi z jego wizją Osobliwości. „Będziemy połączeniem naszej naturalnej inteligencji i inteligencji cybernetycznej” – powiedział Kurzweil. „Interfejsy mózg-komputer będą używać nanobotów – robotów wielkości cząsteczek – które nieinwazyjnie dostaną się do naszych mózgów przez naczynia włosowate. Rozszerzymy inteligencję milionkrotnie do 2045 roku”.
Krytycy odrzucają takie twierdzenia jako pychę. „Nawet nie rozumiemy, jak działają nasze własne mózgi” – zauważył jeden z obserwatorów. „Wstrzykiwanie nanomaszyn do ludzkich mózgów brzmi jak przepis na katastrofę”.
Kurzweil przyznaje, że sceptycyzm istnieje: „Ludzie mówią »nie chcę tego«, ale myśleli, że nie chcą też telefonów”. Argumentuje, że koszty spadną, tak jak telefony komórkowe stały się przystępne. „Około trzech czwartych ludzi na świecie ma jeden… ten problem znika z czasem”.

Żyć wiecznie
„Mój pierwszy plan to pozostać przy życiu, osiągając prędkość ucieczki długowieczności. Zamierzam też stworzyć replikę samego siebie. Biorę około 80 tabletek dziennie, aby pomóc mi zachować zdrowie. Zamrażanie kriogeniczne to plan awaryjny.”
— Ray Kurzweil
Książka Kurzweila zawiera rozdział o „zagrożeniach”, ale pozostaje spokojny w kwestii scenariuszy zagłady. „Musimy być świadomi potencjału i monitorować, co robi AI. Ale samo bycie przeciwko temu nie jest rozsądne: korzyści są tak ogromne. Wszystkie główne firmy wkładają więcej wysiłku w zapewnienie bezpieczeństwa swoich systemów i zgodności z ludzkimi wartościami niż w tworzenie nowych postępów”.
Nie wszyscy w to wierzą. „Po prostu nie wierzę, że wielkie firmy technologiczne przedkładają bezpieczeństwo nad postęp” – powiedział jeden z analityków technologicznych. „Etos Doliny Krzemowej »działaj szybko i łam rzeczy« doskonale oddaje obecną gorączkę AI”.
Najbardziej zuchwałe twierdzenie Kurzweila: nieśmiertelność. „Na początku lat 30. XXI wieku możemy spodziewać się osiągnięcia prędkości ucieczki długowieczności, gdzie każdy rok życia, który tracimy przez starzenie, odzyskujemy dzięki postępowi naukowemu” – powiedział. „Gdy przejdziemy poza to, faktycznie odzyskamy więcej lat. To nie jest solidna gwarancja życia wiecznego – wciąż zdarzają się wypadki – ale twoje prawdopodobieństwo śmierci nie będzie rosło z roku na rok. Zdolność do cyfrowego przywracania zmarłych ludzi postawi interesujące pytania społeczne i prawne”.

AI wskrzeszające umarłych? Kurzweil mówi poważnie. Planuje stworzyć cyfrową replikę siebie: „Zrobiłem coś takiego z moim ojcem, zbierając wszystko, co napisał, i było to trochę jak rozmowa z nim”. Fraza „trochę” robi dużo – replika nie była, w rzeczywistości, jak jego ojciec.
Wywiad kończy się nutą nieuchronności: „To nie będzie my kontra AI: AI wchodzi w nasze wnętrze”.
Kurzweil pozostaje ogromnie szanowaną postacią w AI, ale jego wizja dla wielu wydaje się dystopijna. Za 10 lat nanoboty mogą przedłużyć nasze życie; za 20 możemy stać się hybrydami człowiek-sprzęt z mózgami zdominowanymi przez oprogramowanie, którego nie kontrolujemy. A zmarli zostaną wskrzeszeni jako cyfrowe awatary.
AI jest dziś definiowane nie przez to, co robi, ale przez to, co obiecują jego zwolennicy. Kurzweil może mieć rację. Ale dla wielu pomysł wstrzykiwania nanomaszyn do mózgów lub wskrzeszania krewnych jako makabrycznych przybliżeń programowych jest głęboko nieatrakcyjny. Jak ujął to jeden z krytyków: „Cała ta filozofia jest tak szalona jak borsuk w cukierni i skończy równie dobrze”.









